USTAWA O PRAWACH AUTORSKICH: Zgodnie z ustawą z 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (D.U. 1994/24/83) za naruszenie praw własności poprzez kopiowanie, powielanie i rozpowszechnianie przedstawionych treści bez zgody właściciela grozi grzywną oraz karą pozbawienia wolności od 6-ciu miesięcy do lat 5 (art. 115.1).
Zbliża się Święto Wszystkich Świętych. Jak co roku, z tej okazji, jakiś dziennikarz o duszyczce białej jak lelije, napisze artykuł o przemijaniu i o polskich tradycjach. Niech go jednak Pan Bóg oświeci, niech zadrży mu ręka, by nie wstawił tytułu, który aż sam się prosi z tej okazji: Spieszmy się kochać ludzi. Wiadomo bowiem, że jest to cytat z wiersza ks. Twardowskiego i nie wolno bez zgody własciciela praw autorskich rozpowszechniać publicznie żadnych fragmentów jego twórczości.
Wyobraźcie sobie potem Akademię z Okazji Święta Niepodległości. Dzieci recytują wiersze, rodzice wzruszeni ocierają ukradkiem łzy, a tam, za kulisami, pani wychowawczyni już w kajdankach, bo prawo autorskie zabrania publicznego powielania, kopiowania i rozpowszechniania. Cała sala świadków - rozpowszechniała! Albo występy przedszkolaków śpiewających wiersze Tuwima czy Brzechwy! Bo śpiewać Twardowskiego już dawno się boją.
Wszyscy jesteśmy złodziejami. Gdyby ktoś na bazarze sprzedawał jabłka i obok nazw odmian (już nie tylko sadowniczych ale i ortograficznych) umieścił również kartkę: Jabłka kradzione - nikt by ich nie chciał. Może gdyby dopisał obok Nie tuczą! - ludzie wzięliby to za żartobliwy chwyt reklamowy. Tak, w ten sposób możnaby sprzedać kradzione jabłka.
Czy ktoś jednak zdaje sobie sprawę, że nie ma różnicy pomiędzy kupowaniem kradzionych jabłek, a słuchaniem w autobusie piosenki Jesteś szalona grupy Boys, którą to piosenkę namiętnie i notorycznie emituje kierowca ze swego służbowego magnetofonu?
Wszyscy jesteśmy złodziejami, chociaż tak trudno to pojąć. Jakże mam tłumaczyć sąsiadce pani Steni, emerytowanej nauczycielce chemii, pani w wieku lat 80, która kupiła sobie komputer, bo chce mieć kontakt z wnukami w Australii, że komunikat 'Pozostało 9 dni do zakończenia aktywacji systemu' oznacza, że ukradła Microsoftowi oprogramowanie? Przecież ona ma płytę CD z tym programem. Nagrał jej to pan Kazio (taki miły i uczynny ten pan Kazio).
Jak mam jej powiedzieć, że skopiowana płyta z nokturnami Chopina jest przestepstwem i okrada polskich pianistów? I zubaża tychże. Czy ma mieć poczucie winy słuchając Bogusia Meca, Wodeckiego, czy z tego trzeba się spowiadać? Nie powiem jej tego, sam mam dużo więcej. Nie warto nawet wspominać o wymianie plików mp3 i filmów ściąganych z Internetu, korzystaniu z Youtube czy Wrzuty, kopiowaniu tekstów, zdjęć z serwisów internetowych i wykorzystywaniu we własnych pracach... Technika dała nam wspaniałe możliwości gromadzenia i przechowywania informacji w każdej prawie postaci. Oczywiście wszyscy mają rację, niezależnie od tego, czy stoją po tej, czy po tamtej stronie.
Chyba nie nadążamy. Na pewno nie nadążamy. Znaleźliśmy się w punkcie, w którym targają nas wątpliwości: Umiemy to zrobić, możemy to zrobić, ale czy wolno, czy nam to wypada? Technika wyprzedziła nasze ludzkie normy i zasady, pozostawiając nas całkowicie bezradnych, z jakimiś nierealnymi prawami autorskimi, etyką z ubiegłego wieku, kiedy mieliśmy winylowe płyty, magnetofony szpulowe, a teksty, na których nam zależało przepisywaliśmy ręcznie lub na maszynie.